- Po ile ta jemioła? - Co trzydzieści złoty? Za godzinę zacznie się Wigilia. Nie spuści pan nic? - No to niech sobie pan wiezie te jemioły za tydzień na Ukrainę. Już to widzę jak pan je tam sprzedaje po trzydzieści złoty za kępkę.
Ja też nie kupiłam jemioły. Trzydzieści złoty uważam, że to za dużo. Trochę żałuję, że facet nie chciał spuścić. W przyszłym roku raczej zatrudnię nastoletniego kuzyna do ścinania jemioły. Jemioła to przecież pasożyt drzew. To będzie taki nasz dobry uczynek dla drzew. Choinki prawdziwej nie kupujemy już od kilku lat. Po pierwsze przestały pachnieć lasem, po drugie brudzą, po trzecie szkoda mi drzewek. Ostatnia nasza „żywa choineczka” w kubełku okazała się niewypałem. Korzenie były tak bardzo podcięte, że w marcu zaczęła schnąć i nie odratowaliśmy jej wsadzając do ziemi przed kamienicę. Co roku zaś cieszymy się wieńcem ze sztucznej jodełki.
Święta to dla nas w domu szczególny czas. Przede wszystkim, dlatego, że jest inaczej. W tym roku na Wigilię zamówiliśmy sushi. Mieliśmy aż 5 różnych rodzajów ryb, a do tego grzańca góralskiego. Światełka na udekorowanym oknie, mnóstwo świeczek, przepiękne kolędy i po polsku i po angielsku. Najpiękniejsze to te śpiewane przez Isis Gee, Sarę May, Marię Carey. A na deser lody . Te najdroższe z możliwych z lodówki z supermarketu. Przecież są święta!
To niesamowite, jak bardzo wielu gości zawitało przy naszym stole dzięki SMS-om! W tym roku w Wigilię wymieniliśmy pewnie z setkę SMS-ów z życzeniami. To był również dzień moich imienin, więc było mi szczególnie miło, że osoby pamiętały, choć spędzały czas z bliskimi przy świątecznym stole. Tyle SMS-ów! Tyle gości ! Tyle życzeń ! Prezentów u nas w domu nie było, jak od kilku już lat. Obdarowujemy się z mężem przez cały rok. Postanowiliśmy nie poddawać się terrorowi i szanować nasze zdrowie i zdrowy rozsądek przed świętami. Pasterka – piękny spacer, piękne kolędy. Cieszyliśmy się, że tak wiele osób jest we wspólnocie!
Pierwszego dnia świąt odpoczywaliśmy. W pierwszy dzień świąt od kilku lat już zapowiedzieliśmy rodzinie, że ani my nikogo nie odwiedzamy, ani nas nie można odwiedzać. Święta są również dla nas i dla Boga. Chcieliśmy trochę poczytać mądrych religijnych książek, trochę poleniuchować w świątecznej atmosferze. Udało się. Udało się też trochę pomyśleć nad sobą, porozmawiać … tak ogólniej, bo o życiu i co dla nas ważne. Jak chcemy żyć. A drugiego dnia świąt – tradycyjne odwiedziny rodziców, prezenty, choinka, opłatek, kolędy w tle.
Tak minęły w naszym domu święta. Czy to jeszcze tradycyjne święta?
Pozdrawiam Ewa Pióro

Kadr z filmu Narodzenie, 2007 reż. Catherine Hardwicke
Data dodania: 2009-12-28







