kategorie pracy

Ankieta-Oferty pracy
oferty pracy referencje

link aiesec

Indywidualny coaching

Wir sprechen deutsch !

Polak pracownik międzynarodowego koncernu

„Jestem pracownikiem międzynarodowego koncernu” – tak ostatnio zaprezentowała się studentka z Kielc grupy studiów podyplomowych. Jestem wyczulona na takie wypowiedzi, bo rozmawiałam z wieloma osobami ubiegającymi się o pracę – również byłymi pracownikami koncernów. Osoby opowiadają z reguły jak bardzo dumne są ze swojego byłego miejsca pracy. Zamiast opowiadać o tym co potrafią – opowiadają o tym, jakie sukcesy odnosił koncern. Często pojawia się motyw, że gdy osoby tracą pracę – trudno jest im w to uwierzyć. Jeden mężczyzna powiedział mi, że odwiercił ze ściany mosiężną tabliczkę ze swoim imieniem, nazwiskiem i stanowiskiem i postawił ją sobie w domu na biurku…. Do tej pory nie znalazł pracy, bo nic nie jest dobre tak, jak było w jego koncernie. Utracił raj i jak powiedział, nie wierzy, że jeszcze kiedyś w przyszłości będzie pracował w tak wspaniałym miejscu. A mężczyzna miał dopiero 31 lat. Przeraził mnie wtedy, tak jak w ten weekend przeraziła mnie studentka z Kielc.

Widzę smutną walkę o rząd dusz pomiędzy koncernami (mówię o koncernach, bo to one opanowały praktykowanie kultury korporacyjnej do perfekcji), a zdrowym rozsądkiem (wynikającym z chrześcijaństwa). Koncerny chcą zaangażowanych pracowników, więc budują ich poczucie własnej wartości i tożsamość w oparciu o sukcesy firmy. Np. marka Coca-Coli jest fajna, więc gdy zostaniesz pracownikiem Coca-Coli – Ty też będziesz fajny. Znam przedstawicieli handlowych tego koncernu, którzy pracują bardzo ciężko po 12-14 godzin dziennie za niewielkie pieniądze, ale sam fakt, że przed blokiem stoi obklejony Coca-Colą samochód służbowy wystarczy, aby się poświęcać. Na wyższych stanowiskach w koncernach pracownicy dostają np. świetne firmowe auta, firmowe karty kredytowe, wycieczki. Szybko okazuje się, że jedynymi znajomymi i przyjaciółmi są osoby z firmy. Jedyne interesujące tematy – to tematy firmy. Żona, dzieci w domu – tylko denerwują, bo odwracają uwagę od spraw dla osoby najistotniejszych – czyli spraw firmy. Gdy taki „firmowy” pracownik rozmawia z żoną i dziećmi jak członkami swojego zespołu w firmie dziwi się, że ta jego rodzina strasznie jakaś głupia. Więc jeszcze więcej czasu poświęca firmie, bo w domu jest nieciekawie. Rozwód – to tylko kwestia czasu. Rozstanie z firmą – zainicjowane przez firmę – to też kwestia czasu. Powody mogą być najróżniejsze. Najczęściej powodem jest wymiana zarządu, który następnie wymienia w dół kadrę. Ostatnio powodem jest reorganizacja.
A prawdziwym powodem? Ja w latach 90-tych uczyłam się z badań o praktyce zarządzania w koncernach. Pomimo, że koncerny wymagają ogromnej lojalności i stosują socjotechniki, aby wzmacniać motywację i zaangażowanie pracowników, same nie widzą potrzeby bycia lojalnymi wobec pracowników. Ich celem jest zysk. Ludzie są potrzebni jedynie w tym celu, aby ten zysk robili. A żadna osoba nie pracuje zawsze na najwyższych obrotach. Każdy, gdy pracuje w tych samych warunkach po pewnym czasie traci kreatywność i w pewnym sensie wypala się. Wiedza pracowników koncernowych przechowywana jest w systemie i procedurach. Tutaj niepotrzebne są osoby, choć potrzebni są pracownicy. W rzeczywistości to obojętne, jaki głąb obejmie stanowisko – bo system (organizacja) jest inteligentna. Jak mówi jeden z moich klientów „I małpa się nauczy. Jedne wymaganie to, aby znała angielski i była sympatyczna.”
Budowanie własnej tożsamości jako człowieka na bazie tego, że jest się pracownikiem „światowego koncernu” to podstawowy błąd. Jeżeli chcemy jako niezależne osoby odnosić sukcesy przez całe życie powinniśmy, bowiem budować nasze poczucie wartości rynkowej o to co potrafimy robić, czego się nauczyliśmy w swoim życiu zawodowym. Wtedy będzie łatwiej zarówno nam – jako osobom poszukującym pracy lepiej się zaprezentować, ale również nam jako osobom być bardziej otwartym na propozycje, które niesie życie.

Zamiast mówić „Jestem dziennikarzem i publicystą i mogę robić coś podobnego”, lepiej zrobić sobie remanent w głowie i z pełnym przekonaniem mówić o sobie: „Jestem otwartym człowiekiem na nowe wyzwania. Mogę robić różne rzeczy. Potrafię zrozumieć skomplikowane sprawy w szerokim kontekście, wiązać fakty w całość, proponować innowacyjne spojrzenie na rzeczywistość, współpracować z innymi. Jestem sprawny językowo. Potrafię słuchać i wyciągać wnioski. Mam siłę przekonywania. Potrafię pracować po 14 godzin dziennie jak trzeba. Jestem samodzielny. Mam wewnętrzną samodyscyplinę. Dobrze wychodzą mi prezentacje. Nawet przed większą publiką. Stanowisko nie jest istotne. To kwestia umowy. Proszę raczej powiedzieć, jaką firma ma potrzebę. Pomyślę chwilę i powiem, w jaki sposób mogę firmę wesprzeć.”

Prawda jest bowiem taka, że osoba inteligentna jest w stanie szybko wdrożyć się i odnosić sukcesy w wielu różnych dziedzinach. Hamulcem jednak jest ona sama ….. niestety …. Wolny rynek szybko weryfikuje wartość rynkową kandydata do pracy. Kupuje się to, co potencjalny pracownik potrafi zrobić, a nie to, że kiedyś pracowała w jakimś koncernie, który kiedyś odnosił sukcesy.

Pozdrawiam Ewa Pióro

Data dodania: 2009-12-03