W czerwcu informowałam, że Łotwa obniżyła wszystkim pracownikom sfery budżetowej wynagrodzenia o 30%. Od nowego roku zaś na ten krok zdecydowała się Irlandia. Urzędnicy państwowi zarabiający powyżej 30 tyś euro rocznie będą mieli od stycznia obniżone pobory od 5% do 15%. A kiedy w Polsce? PO prawdopodobnie się na to nie zdecyduje przed wyborami …. Praca na etacie w budżetówce jest mniej pewna niż to się niektórym wydaje ….
Z wielu stron odbieram sygnały, że rok 2010 będzie na rynku pracy dla kandydatów łatwiejszy. Fakt, że Pracodawcy deklarują zwiększenie zatrudnienia nie oznacza jednak, że szanse na znalezienie dobrej pracy poprawią się wszystkim. Z rozmów z pracodawcami widzę, że planują oni zatrudniać w przyszłym roku raczej absolwentów i młodych specjalistów (ze stażem pracy 6-8 lat). Pozostałym osobom radzę w pocie czoła szukać pracy.
W pocie czoła szukać pracy oznacza, że proszę sobie kupić książkę o sprzedawaniu (pozyskiwaniu nowych klientów) i szukać pracy tak jakbyście Państwo sprzedawali usługi swojej pracy. To rozwijające zajęcie i z pewnością przyniesie profity finansowe. Osoba, która nie posiada stałych dochodów rozwinie umiejętności, o których istnieniu wcześniej nie wiedziała, nabierze doświadczenia, nie będzie z bezczynności popadać w depresję. Poza tym taka osoba w CV będzie mogła wpisać „przedstawiciel handlowy” w okresie, kiedy pracuje na własny rachunek pozyskując zlecenia dla siebie do wykonania.
Proszę pomyśleć – czyż nie ważniejszym w życiu jest to KIM SIĘ STAJĘ, niż to co osiągnąłem? Osoby bez stałej pracy nie powinny tracić czasu, lecz w tym czasie rozwijać się i uczyć. Zamiast po cichu z przerażeniem stwierdzać „staję się coraz bardziej sknerowaty, gnuśnieję, wszystko zaczyna mnie przerażać”, lepiej mówić o sobie „nigdy się nie poddaję, walczę, potrafię sobie poradzić, nowa sytuacja to początek zmiany”.
Pozdrawiam Ewa Pióro
PS. Propos inteligencji duchowej – 2 tygodnie temu odwiedziłam mojego klienta – średniej wielkości firmę budowlaną specjalizującą się w budownictwie przemysłowym. Witam się z właścicielem – a właściciel do mnie: „Schudła Pani.”. A ja na to: „Tak, schudłam. Wie Pan kryzys, miałam więcej czasu, chodziłam na sporty, mniej jadłam”. Właściciel się uśmiechnął i powiedział „Tak, tak. Ze stresu niektórzy chudną. My w firmie też. Bardzo walczyliśmy o kontrakty. Cały rok. Wydaliśmy wszystkie pieniądze, żeby utrzymać załogę”. „No tak.” – odpowiedziałam. „I po coś mnie Pan wezwał.” „Tak.” – odpowiedział właściciel prostując się na krześle. „W listopadzie podpisałem umowę na trzy budowy. Jak ja teraz te trzy budowy zrobię?” Uzgodniliśmy zlecenie dla mnie do rekrutacji dwóch osób do zarządzania budowami. Pomyślałam, że jako przedsiębiorca mój klient ma wysoką inteligencję duchową, czyli widział sens i opanował własne złe emocje, co zaowocowało ostatecznie wygraną. Przez cały rok jako właściciel wydawał własne pieniądze na utrzymanie załogi, choć nie było zleceń i ogólnie w budownictwie nastroje są marne. Czy taka postawa życiowa miała związek z tym, że na ścianie u właściciela wisiał portret Jana Pawła II i ze trzydzieści podziękowań od różnych instytucji za wsparcie finansowe w ich działaniach prospołęcznych? O tym z moim Klientem nie rozmawiałam. Ale chrześcijaństwo uczy żyć wiarą i nadzieją. Przecież Jezus Chrystus zmartwychwstał.
A tak wygląda zmiana starych przyzwyczajeń i nawyków:

Data dodania: 2009-12-11







